Czy ekstrawertyk ma zahamowania ?
Wymiar ekstrawertywno-introwertywny określają różnice w poziomie pobudzenia w korze mózgowej. Poziom pobudzenia jest produktem aktywności korowo-siatkowatej pętli zawierającej część śródmózgowia zwaną wstępującym układem siatkowym aktywującym, którego funkcją jest aktywizacja i wzmożenie czujności części mózgu odpowiedzialnych za "wyższe" funkcje psychologiczne. Upraszczając, kora mózgowa introwertyka jest bardziej pobudzona i bardziej podatna na pobudzenie, niż kora ekstrawertyka, która jest bardziej podatna na "zahamowania".
To właśnie kora mózgowa jest odpowiedzialna za wiele wyższych "kontrolnych" funkcji mózgu i dlatego, paradoksalnie, wysoki poziom pobudzenia tej struktury jest bardziej powiązany z zachowaniem kontrolowanym niż spontanicznym. Podobnie alkohol, który ogólnie wpływa hamująco na funkcje mózgowe, obniży poziom pobudzenia kory mózgowej i wywoła mniej kontrolowane, a bardziej ekstrawertywne społeczne zachowania.

Słońca mało, dni coraz krótsze, a małe kłopoty urastają do rangi wielkich problemów. Nie martw się, że na nic nie masz ochoty. To tylko chwilowy spadek energii. Na szczęście jesienną chandrę szybko można pokonać.
Alina w pracy znowu była nieprzytomna. Przekładała papiery z miejsca na miejsce, nie mogąc się na niczym skupić. Spojrzenie za okno przybiło ją jeszcze bardziej, deszcz padał i padał, a chmury niemal dotykały budynków. Zrobiła sobie trzecią kawę, licząc, że postawi ją na nogi. Gdy dotarła do domu, od razu padła zmęczona, nie miała siły rozmawiać z mężem ani zajrzeć do zeszytów dzieci. Wieczorem przyszła do niej sąsiadka, zaniepokojona tym, że Alina od dwóch tygodni do niej nie zagląda. - Dobrze, że jesteś, bo ja ostatnio nigdzie nie wychodzę, ciągle jestem zmęczona, najchętniej cały czas bym spała - żaliła się Alina, podjadając ciasteczka. - I zobacz, ciągle jadłabym coś słodkiego, będę bardzo gruba, i pewnie mam depresję. - Zaczęła płakać.
Dla Kaśki wszystko było jasne. - Ty po prostu masz jesienną chandrę, a do klasycznej depresji ci daleko - stwierdziła. Nasz organizm jest bardzo czuły na zmiany pogody. I kiedy jesienią zamiast słonecznych długich dni mamy krótsze, deszczowe, z niewielką ilością słońca, od razu próbuje się do tego przystosować. Mniej światła słonecznego sprawia, że organizm produkuje więcej melatoniny. To właśnie ten hormon wywołuje u nas łość, pozbawia energii. Jesienna chandra przez psychologów jest określana jako SAD, czyli Seasonal Af fective Disorder (sezonowe zaburzenie nastroju). Choć rzadko, to niekiedy jednak przeradza się w depresję. Na szczęście z sezonową depresją można poradzić sobie samodzielnie.