Z łatwością można zauważyć, jak taki "sytuacjonizm" wpływa na zastosowanie różnych technik do oceny na przykład przydatności'danej osoby do określonego zawodu lub oceny problemów pacjenta wypisywanego właśnie z kliniki psychiatrycznej. Badacz osobowości, który stosuje podejście sytuacyjne, będzie próbował określić specyficzne zadania, które dana osoba może wykonać w swojej pracy lub w życiu poza szpitalem psychiatrycznym, a następnie dokonać oceny, jak ta osoba może się zachować lub zachowywała się w podobnych sytuacjach.
Wskazane może się okazać obmyślenie sytuacji podobnej do rzeczywistej, która ma nastąpić, by dana osoba miała okazję sprawdzić swoje reakcje. Tradycyjne podejście będzie polegało na określeniu predyspozycji w bardzo ogólny sposób w testach osobowościowych lub poprzez wywiad. Jak się przekonamy, w ocenie należy połączyć zarówno czynniki osobowościowe, jak i sytuacyjne. Jak można się było spodziewać, książka Mischela wywołała silną i przekonującą obronę zwolenników teorii cech i krytykę nowego podejścia – sytuacjonizmu.
Kontratak był dwojakiego rodzaju: po pierwsze krytyka dotyczyła rodzaju metodologii zastosowanej w badaniach przytoczonych przez Mischela i po drugie odnosiła się do samej teorii. Wśród obrońców teorii cech w Stanach Zjednoczonych na czoło wysuwają się Kenneth Bowers i Jack Block. Bowers zajął się szczególnie brakiem logicznej konsekwencji skrajnych postaw przedstawicieli sytuacjonizmu, natomiast Block twierdził, że wiele badań przeprowadzonych przez Mischela wykonano w niewłaściwy sposób. Poza tym wiele z tych doświadczeń przeprowadzono na dzieciach, które odznaczają się dużo większą zmiennością zachowania niż dorośli.
Block W swoich własnych doświadczeniach przeprowadzanych na dorosłych, których poddawał długoterminowym obserwacjom (do 20 lat), odnalazł dowody na znaczną stałość czynników osobowościowych w długim czasie i w różnych okolicznościach. Osoby, które w wieku szkolnym zostały określone jako "solidne" i „odpowiedzialne", dwadzieścia lat później wykazywały te same cechy. Podobną konsekwencję w dłuższym okresie czasu zaobserwował norweski psycholog Dan Olweus badający agresywne postawy wśród chłopców.
Zastrzyk energii