Odpowiedzialne są geny
Od opisu do wyjaśnienia
Tym, co odróżnia Eysencka od innych badaczy zajmujących się analizą cech i czynników, jest jego próba przejścia od opisu wzajemnego powiązania cech i "wiązek" zachowań (taksonomia zachowania) do dynamiki zachowania: próba wyjaśnienia, dlaczego ludzie różnią się między sobą w tych trzech wymiarach. Pewne elementy jego teorii z czasem uległy zmianie i zostały przeformułowane w sposób uwzględniający wszystkie nowe odkrycia i dokonania w tej dziedzinie. W niniejszym opracowaniu zajmiemy się jednak bardziej stałymi aspektami tej teorii, szczególnie koncentrując się na wymiarze ekstrawersja, introwersja.
Odpowiedzialne są geny
Eysenck uważa, że przyczyna indywidualnych różnic między ludźmi leży w biologii. Według niego źródłem ekstrawertywnych wzorców zachowań są odmienne typy układu nerwowego. Typ układu nerwowego, w jaki jesteśmy wyposażeni, uwarunkowany jest genetycznie. Nie oznacza to, że Eysenck wyklucza wpływy środowiska. Na fakt, czy dana osoba jest ekstrawertykiem, czy introwertykiem mają także wpływ czynniki społeczne. Eysenck oczywiście uznaje ich znaczenie, jednak wyraźnie występuje przeciwko zagorzałym zwolennikom teorii środowiskowej, odrzucającym całkowicie predyspozycje biologiczne.

Zastrzyk energii
- Kilka lat temu, kiedy się jeszcze nie znałyśmy, przechodziłam coś podobnego. Lekarka, gdy wysłuchała, jak się źle czuję, wysłała mnie na zwolnienie lekarskie. Dała mi też kilka wskazówek - opowiadała Kasia. - Co takiego robiłaś? - zainteresowała się Alina. - Zaczęłam traktować siebie jak kogoś bardzo ważnego - odpowiedziała Kasia.
Alina spojrzała na nią dziwnie, ale przyjaciółka pokiwała głową. - Tak, tak. Przedtem ciągle dbałam o dzieci, męża, moje potrzeby były na szarym końcu. Lekarka powiedziała mi, że za moją jesienną chandrę odpowiada i brak słońca, i to moje wieczne zagonienie. Poradziła mi, żebym zajęła się sobą. Wtedy właśnie zaczęłam chodzić na aerobik, znalazłam czas na książki, oglądałam komedie i umawiałam się z przyjaciółmi na spacery - wyliczała Kasia. - U mnie to nie wchodzi w grę, kto zajmie się dziećmi? Masz inne sposoby? - Alina spojrzała bezradnie na przyjaciółkę. - Przecież to nie są małe dzieci, Zuza ma 10 lat, a Paweł 12. Na pewno chętnie zostaną same na 2-3 godziny. Albo wybierz się z nimi na basen czy rower. One też będą zadowolone - radziła Kasia. - Możesz też zrobić to co ja. Gdy miałam chandrę, kupiłam sobie czerwony szal. I kiedy na dworze było szaro i buro, ten szalik dawał mi niezłego kopa energetycznego. A sypialnię pomalowałam na ciepły, słoneczny kolor. Dzięki temu poranki były dużo przyjemniejsze.
Coś dla siebie
Po trzech tygodniach, gdy Kasia wpadła wieczorem do Aliny, jej koleżanka miała nową fryzurę. - Nie uwierzysz, zapisałam się na kurs tanga - pochwaliła się. - Przed pierwszymi zajęciami bałam się, że będą tylko młode dziewczyny. A okazało się, że są kobiety w moim wieku, bo też nie chciały dać się jesiennej pogodzie - wyjaśniała przejęta. -I wróciłam do szydełkowania. Bardzo to kiedyś lubiłam, świetnie się przy tym relaksuję - opowiadała. - Czasem jeszcze łapią mnie smutki, ale wtedy próbuję myśleć o czymś przyjemnym.