Wymiary osobowości
Krytyka podejścia opartego na analizie czynnikowej
Metoda oparta na analizie czynnikowej nie ustrzegła się krytyki. Są tacy, którzy twierdzą, że pozorna obiektywność tej metody statystycznej jest iluzoryczna. Z pewnością element subiektywizmu jest obecny w analizie czynnikowej i częściowo jest zależny od natury jej elementów, a wyprowadzone matematyczne wzory wymagają nazwania i zinterpretowania przez badacza. Ponadto istnieje duża liczba różnych metod opartych na analizie czynnikowej, co umożliwia wyprowadzenie całkowicie różnych czynników z takich samych wyników testów.
Szesnaście czynników Cattela
Warto sprawdzić zasadność twierdzenia Eysencka, że wyodrębnił najistotniejsze wymiary osobowości i porównać jego dokonanie z odkryciami innych badaczy, stosujących odmienne metody. Jeden z nich, Raymond Cattell, doszedł do wniosku, że istnieje szesnaście głównych czynników osobowości, a nie trzy, jak utrzymuje Eysenck. Przy dokładniejszym zgłębieniu pracy Cattella, można jednak stwierdzić wiele podobieństw z teorią Eysencka.
Cattell nie skoncentrował się na wyodrębnieniu niezależnych czynników, a jego szesnaście wymiarów ściśle koreluje ze sobą. Gdyby ktoś pokusił się o dokonanie kategoryzacji pracy Cattella, czy o wyodrębnienie w niej głównych czynników, z pewnością znalazłby dwa czynniki uderzająco podobne do tych, które Eysenck określił jako ekstrawersję/introwersję i neurotyczność. W istocie ich odkrycia są ze sobą zgodne.

Zastrzyk energii
- Kilka lat temu, kiedy się jeszcze nie znałyśmy, przechodziłam coś podobnego. Lekarka, gdy wysłuchała, jak się źle czuję, wysłała mnie na zwolnienie lekarskie. Dała mi też kilka wskazówek - opowiadała Kasia. - Co takiego robiłaś? - zainteresowała się Alina. - Zaczęłam traktować siebie jak kogoś bardzo ważnego - odpowiedziała Kasia.
Alina spojrzała na nią dziwnie, ale przyjaciółka pokiwała głową. - Tak, tak. Przedtem ciągle dbałam o dzieci, męża, moje potrzeby były na szarym końcu. Lekarka powiedziała mi, że za moją jesienną chandrę odpowiada i brak słońca, i to moje wieczne zagonienie. Poradziła mi, żebym zajęła się sobą. Wtedy właśnie zaczęłam chodzić na aerobik, znalazłam czas na książki, oglądałam komedie i umawiałam się z przyjaciółmi na spacery - wyliczała Kasia. - U mnie to nie wchodzi w grę, kto zajmie się dziećmi? Masz inne sposoby? - Alina spojrzała bezradnie na przyjaciółkę. - Przecież to nie są małe dzieci, Zuza ma 10 lat, a Paweł 12. Na pewno chętnie zostaną same na 2-3 godziny. Albo wybierz się z nimi na basen czy rower. One też będą zadowolone - radziła Kasia. - Możesz też zrobić to co ja. Gdy miałam chandrę, kupiłam sobie czerwony szal. I kiedy na dworze było szaro i buro, ten szalik dawał mi niezłego kopa energetycznego. A sypialnię pomalowałam na ciepły, słoneczny kolor. Dzięki temu poranki były dużo przyjemniejsze.
Coś dla siebie
Po trzech tygodniach, gdy Kasia wpadła wieczorem do Aliny, jej koleżanka miała nową fryzurę. - Nie uwierzysz, zapisałam się na kurs tanga - pochwaliła się. - Przed pierwszymi zajęciami bałam się, że będą tylko młode dziewczyny. A okazało się, że są kobiety w moim wieku, bo też nie chciały dać się jesiennej pogodzie - wyjaśniała przejęta. -I wróciłam do szydełkowania. Bardzo to kiedyś lubiłam, świetnie się przy tym relaksuję - opowiadała. - Czasem jeszcze łapią mnie smutki, ale wtedy próbuję myśleć o czymś przyjemnym.